M E N U

ZMIANY, ZMIANY, ZMIANY... >> wtorek, 14 października 2008 22:17:53
...CZYLI JAK PRZEŻYĆ KOLEJNY ROK...

Na to jeszcze nie mam gotowej recepty. Wizja przyszłości zapobiegawczo omija moje szare komórki i nazbyt wybujałą wyobraźnię - nie jestem przecież jasnowidzem! (Krótkowidzem też nie...) Co więc w takim razie musi zrobić takie zagubione dziecko, jak ja? Bo, po prawdzie, 19 wiosenek to wcale nie jest tak dużo, a dla odizolowanego od wielkiego świata, znającego jedynie swoje podwórko i to, co za jego płotem, podlotka, to kosmicznie mało czasu. Ledwie człowiek oderwał się od podłoża (dom, podstawówka, gimnazjum), musiał przesadzić swoje pędy do innego środowiska, gdzie nawet nie zdąrzył dobrze się ukorzenić (liceum) i ZNOWU musi zmienić miejsce swojej wegetacji (studia). Był światek, było dzieciństwo, był nowy światek i szybkie dorastanie (przerywane hormonalną czkawką), a teraz? Teraz nie ma już o czym mówić. Teraz człowiek jest DOROSŁY (teoretycznie...) i musi zacząć radzić sobie SAM. Taa...

Cultivate your hunger before you idealize
Motivate your anger to make them realize
Climbing the mountain, never coming down?
Break into the contents, never falling down


A LATA LECĄ...

Była zerówka. Potem szkoła podstawowa, gimnazjum, czyli 3 lata w plecy. Przyszło liceum i niech to szlag, szybka daptacja do zupełnie nowego środowiska, przejście do skrajnie odmiennej niszy ekologicznej. Ale i to nie trwało długo. Raptem 3 lata wzmożonej aktywności (albo i nie...) ukoronowane morderczym wysiłkiem przygotowań do "egzaminu z życia" (jeśli komuś na tym zależało...), a tu masz! Studia, ale żeby jeszcze takie, jakie by się chciało...? O nie! Tak dobrze nie ma! Zimny prysznic, czy kubeł wody na łeb i pani podziękujemy, takie jest życie. Kiedy czasem myślę o latach, które tak beztrosko sobie przeleciały, to stwierdzam, że człowiek był wtedy po prostu... głupi. Nie, żeby teraz było lepiej (ba, jest gorzej...), ale największą głupawkę przeżywało się w gimnazjum. Fakt, durny wiek, huragan hormonów, a mleko pod nosem, taki o podlotek, a już uważa się za pępek świata. Patrząc na dzisiejszą tzw. "młodzież", czyli roczniki 2-3 lata młodsze od mojego, kiwam z politowaniem głową i pytam się tego gościa w niebiesiach: O co im w ogóle chodzi?

My knee is still shaking, like I was twelve
Sneaking out the classroom by the back door
A man railed me twice thought, but I didn't care
Waiting is wasting for people like me


WNIOSKI???

Jeden: człowiek dziecinnieje na starość. Ale, ale! Jeszcze nie jest tak źle. Objawy syndromu opóźnionego dzieciństwa pojawiają się najczęściej jako pospolita reakcja na stres. A ten z roku na rok robi się coraz większy... Kiedy teraz pomyślę sobie, z jakim to lękiem człowiek przekraczał wrogie i obce mury zerówki i z donośnym, acz rzewnym rykiem odkrywał zalety trzymania się spoódnicy/kiecki/ewentualnie spodni matki, to jak niby taki niedorostek, jak ja, ma się czuć w obliczu wkroczenia na niezwykle barwną ścieżkę szkoły wyższej? Miejsca, gdzie najchętniej od razu wylaliby cię na zbuty pysk, choć ledwie wsunąłeś duży palec stopy w drzwi? Populacji, która bezwzględnie pozbywa się osobników słabych, nie okazując ni odrobiny współczucia dla ludzkich słabości? O Zgrozo... To jest życie, prawdziwe życie, gdzie nie da się już skryć za plecami matki, bo sama cię z tamtąd wyeksmitowała, gdzie prosto w twarz mówią ci: Radź se sam.

NIE CHCEM, ALE MUSZEM...

...bo co innego pozostało? Do dzieciństwa nie wrócisz, nie daj Boże szalonych czasów, kiedy miało się naście lat, a głównyhm hobby było prowadzenie wojny ze wszystkim, co się rusza i na drzewo nie ucieka. Kiedy pyskowanie rodzicom miało się we krwi, i kiedy to było się tym POKRZYWDZONYM PRZE NIEWDZIĘCZNY ŚWIAT I LUDZI, KTÓRZY CIĘ NIE ROZUMIELI (przypominają się te hektolitry wylanego na pamiętniki atramentu...). Kiedy to było się PRAWIE dorosłym i chciało się, żeby ludzie traktowali cię poważnie. Kiedy depresja, czy melancholia była stanem, z którym nie rozstawałeś się nawet we śnie... Niee... Do takich rzeczy juz się nie wraca (alleluja normalnie...). Teraz, kiedy naprawdę jest się dorosłym, to wszystko już nie wydaje się takie zabawne. Niezależność? Dobra, ale kto za to zapłaci? Odpowiedzialność, czyli tysiące kłopotów... Świat nagle przestaje być atrakcyjnym, a staje się wręcz chronicznym pasmem nowych udręk. Ale co z tego, co z tego mojego narzekania? Nie chcem, ale muszem, po prostu. I teraz zaczynam żałować, że moją ulubioną zabawą z dzieciństwa była zabawa w dorosłość...

A LUDZIE?

Ci nie znikają, za to pojawiają się nowi. Szczerze gratuluję tym, którzy jeszcze utrzymuja kontakty z rówieśnikami niejako od żłobka. Silna wola, chęci, czy zwykły przypadek, ze spędziło się ze sobą te kilka i naście lat i szkół - czynniki sprzyjające takim przyjaźniom. Co jednak, gdy tego zabraknie? Ano, jak to lubię określać - samo rozhodzi się po kościach. Opuszczając liceum już kolejny raz obserwuję zjawisko naturalnego wymierania co poniektórych znajomości. Tak było na granicy każdej ze szkół. Póki była klasa, byliludzie, były rozmowy, spotkania, zwykła rutyna z nimi związana. Klasa "wyszła" i nagle... no nic. Rozeszło się, zniknęło, umarło śmiercią naturalną. Dopóki nie miało się innego wyjścia, przebywało się z takimi osobnikami. Kiedy czynnik przymusowy zniknął, wszystko straciło na znaczeniu, mimo największych obiecanek typu: Tak, będziemy się spotykać/dzwonić, nie zapomnimy o sobie. Porażka...

A może tylko ja tak to czarno widzę...?

Don't try to live so wise
Don't cry 'cause you're so right
Don't dry with fakes or fears
'Cause you will hate yourself in the end


PODSUMOWANIE/OSTATECZNY WNIOSEK...

Człowiek może i jest zwierzęciem stadnym, ale to przede wszystkim szokujący indywidualista. I w tym swoim skrajnym indywidualizmie musi stawić czoło reszcie świata. Bo co innego może zrobić...? Człowiek jest największą porażką ewolucji... Definitywnie.

THE END

*Przytoczone fragmenty pochodzą z ending'u do anime "Naruto" (pierwsze odcinki). Nie wiem, jaki tytuł ta piosenka ma, ale bardzo mi się podoba. ^^
komentarze [0]

- Ksiega - Profil - Dodaj do ulubionych

to-tylko-ja-i-moje-paranoje

2007
październik (4)

2008
sierpien (1)
październik (1)

2009
styczeń (1)
luty (1)
kwiecień (1)

2010
marzec (1)
maj (1)

2011
listopad (1)

Shablon.mylog.pl
AA, DM